Pierogi
to najbardziej rodzinne danie, jakie istnieje. Zawsze wszyscy
domownicy zaangażowani są w ich przygotowywanie. Ja wałkuje
ciasto, babcia z mamą sklejają pierogi, a tata podjada i ocenia czy
potrzeba więcej soli, czy pieprzu. Najlepsze pierogi robiła moja
babcia. Zazwyczaj proces lepienia pierogów trwał kilka dni. Ja wraz
z kuzynkami podjadłam różnego rodzaju farsze, biegając z
drewnianą łyżką po kuchni. Czasem moja kuzynka śpiewała
ukraińskie piosenki, a ja nieudolnie próbowałam jej towarzyszyć.
Lepieniu pierogów zawsze towarzyszyła magiczna atmosfera. Wszyscy
śmiali się i śpiewali, czekając na końcowy efekt kilkudniowej
pracy. Pewnie myślicie, że Ukraina jest stolicą pierogów. Muszę
Was jednak zaskoczyć. Będąc na Ukrainie, pierogów nie
dostaniecie. Tak tak dobrze przeczytaliście. Na Ukrainie pierogi
robi się z ciasta drożdżowego, które smakują podobnie jak
polskie paszteciki. Na Ukrainie, żeby dostać te prawdziwe pierogi,
które znamy z naszych polskich domów, trzeba znać pewne
magiczne słowo... Warenki otworzą wam drogę do ''pierogowego''
raju (o ile dobrze pamiętam, po ukraińsku szło to jakoś
tak варе́ники). Łapcie więc za stolnice i wałki i
trenujcie ręce! Przed wami dużo pracy, ale efekt końcowy
wynagrodzi wam godziny stania w kuchni ;)

