''Nie
wygląda to ładnie, ale za to pięknie pachnie! Dasz spróbować?
(po chwili) To jest przepyszne! Ocet balsamiczny podkreśla smak
wszystkiego. Zostało coś dla mnie w kuchni?''- wypowiedź mojej
mamy po spróbowaniu bakłażanowego spaghetti.
Bakłażana
miałam zjeść na piątkowym pikniku, jednak jako roztargniona
osoba, zabrałam wszystko oprócz: soli, pieprzu, majeranku, książki
i zapałek. Na rower oczywiście zapakowałam drewno, łopatkę, duży
ruszt,
aparat i masę innych rzeczy(tak,
to wszystko da się zapakować na jeden rower. Przypomina mi się tu
moja wyprawa na inny piknik z ananasem na bagażniku, ale o tym może
kiedy indziej..).
Po wykopaniu dołka
na ''grill'' i umieszczenia
w nim
drewna zorientowałam się, ilu ważnych rzeczy nie zabrałam.
Ostatecznie
musiałam się zadowolić sałatkę
z rukoli, suszonych pomidorów i oliwek. Na pocieszenie zrobiłam
kilka ładnych zdjęć lasu, kilka zdjęć uwieczniających
(nie)udany
piknik oraz kilka głupich zdjęć mojej twarzy.
Na bakłażana musiałam niestety trochę poczekać, ale było warto!
(a piknik powtórzę za tydzień i mam nadzieję, że niczego nie
zapomnę..)

