Rok
czy dwa lata temu Tata zabrał mnie na wycieczkę na Podlasie.
Zwiedziliśmy wiele uroczych miejscowości i spróbowaliśmy wiele
miejscowych dań. Botwinkę, którą jadłam w Kruszynianach,
pamiętam do dziś. Podana była z dużą ilością kiszonych
ogórków, jajkiem i dużym kleksem śmietany. W te wakacje również
mam zamiar odwiedzić ten uroczy region. Botwinki już raczej nie
spróbuje, ale to nic, bo jej smak udało mi się odtworzyć w domu :) (Przejście na weganizm nie oznacza życia w torturach z powodu
tęsknoty za dawnymi smakami. Wystarczy trochę chęci i kreatywności
i włala mamy nasze dania w wegańskiej wersji. Bardziej etycznej a
tak samo smacznej. Wystarczy spróbować!). Do
stworzenia podlaskiej botwinki potrzebujemy mocno ukiszonych ogórków
i kilka pęczków botwinki. Co prawda jedzenie takiej botwinki w domu
a na Podlasiu trochę się różni. Brakuje tej magicznej i
tajemniczej atmosfery, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby zapakować botwinkę w słoik i udać się na Podlasie lub zaszyć
się w lesie z naszą botwinką i w spokoju zajadać ja dużą łychą.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą głębokie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą głębokie. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 1 czerwca 2015
niedziela, 15 marca 2015
Krem z kalarepy
Mimo że, na dworze leżą szczątki śniegu (gdzie ja mieszkam...) wiosna powoli zaczyna się objawiać w postaci przebiśniegów, bazi i krokusów. Delikatny, lekko słodki krem z kalarepy jest idealnym, zielonym sposobem na dobre rozpoczęcie wiosny :)
środa, 25 lutego 2015
Krem z pieczonej cukinii
Nigdy nie przepadałam za wodnistymi zupami (oprócz pysznych chińskich zup które są chyba jedynymi rzadkimi zupami które ubóstwiam!!) więc zawsze ze wszystkiego próbowałam stworzyć jedyny w swoim rodzaju krem.. z kalarepy, suszonych i świeżych pomidorów, brokuła, szpinaku.. A ostatnio do moich ulubionych kremów dołączył krem z cukinii. Wiele razy modyfikowałam ten przepis, zawsze czegoś mi brakowało. Ten jest wyrazisty w smaku z dodatkiem mojego ulubionego curry i limonki.


